Czym są Spotkania Małżeńskie?
Spotkania Małżeńskie są założonym w Polsce międzynarodowym ruchem, mającym na celu promowanie dialogu jako drogi duchowej przede wszystkim w małżeństwie i wśród par przygotowujących się do małżeństwa, ale także jako drogi osobistego życia wewnętrznego oraz sposobu funkcjonowania w świecie. Więcej: www.spotkaniamalzenskie.org
Spotkania Małżeńskie mają na celu przeżycie sakramentalnego wymiaru związku. Dokonuje się to poprzez proponowanie małżeństwom takiej formy dialogu, która z jednej strony pozwoli mężowi i żonie głębiej poznać się nawzajem, z drugiej zaś – w przypadku nieporozumień – pomoże rozwiązywać konflikty między małżonkami. Tym samym pogłębia się ich jedność. Poprzez dialog, a w ślad zanim poprzez decyzje i postawy małżonków realizuje się w ich życiu przykazanie miłości.
Orzech a Spotkania Małżeńskie
„Im dłużej pracuję jako wychowawca i duszpasterz akademicki, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mało stoi przed współczesnym kapłanem zadań równie ważnych co troska o dobre przygotowanie narzeczonych do sakramentu małżeństwa, a także o zaszczepienie w małżonkach właściwego przeżywania ich jedności małżeńskiej w Bogu. To jest mój priorytet, problem numer jeden w mojej posłudze kapłańskiej i Bóg jedne wie, ile wkładam w to zadanie wysiłku i modlitwy” – to są słowa samego Orzecha zapisane w książce „Najkrócej o miłości w małżeństwie” w roku 2012.
Jak opowiedzieć w paru zdaniach o najważniejszym dla Orzecha zadaniu i jednocześnie o ogromie wysiłku, ponadprzeciętnego, miejscami wręcz heroicznego, jaki wkładał w jego realizację. Zacznijmy od tego, że Orzech był do tego zadania świetnie przygotowany zarówno od strony teorii, jak i praktyki. Specjalistyczne studia o rodzinie na KUL-u, wykłady bp. Karola Wojtyły, a przede wszystkim setki, tysiące spotkań i rozmów z małżonkami i młodymi, którzy widzieli swoją przyszłość w małżeństwie. A przy tym ta niezwykła ciekawość drugiego człowieka, gotowość i otwartość na spotkanie z nim. To one pewnie sprawiły, że przed 37 laty tak chętnie zaangażował się w powstanie i rozwój Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich, będącej częścią międzynarodowej dzisiaj wspólnoty animatorów, która niesie dobrą nowinę o dialogu małżeństwom i narzeczonym. Już wtedy przeczuwał, że będzie to doskonała pomoc w budowaniu jedności małżeńskiej.
Tak początki zaangażowania Orzecha w Spotkania Małżeńskie wspominają Ludka i Władek Puzanowscy, jedna z par, która współtworzyła Wrocławski Ośrodek.
<<W grudniu 1983 roku odbyły się w Trzebnicy pierwsze zorganizowane przez środowisko wrocławskie Dialogi małżeńskie. Ks. Janusz Strojny i para małżeńska z Warszawy prowadzili ten rekolekcyjny weekend wspierani przez dwa małżeństwa z Wrocławia. Były to narodziny Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich, o co starania trwały już kilka wcześniejszych lat.
Ważną sprawą było znalezienie kapłana gotowego zainteresować się i zaangażować w tę, wtedy jeszcze szerzej nieznaną, inicjatywę małżonków zafascynowanych programem dopracowywanym w środowisku warszawskim od 1977 roku. Za radą ks. Mirosława Drzewieckiego wybór padł na ks. Stanisława Orzechowskiego. Nasze obiekcje, że jest on bardzo zajęty i zaangażowany w tak wiele spraw, ks. Mirosław rozproszył słowami: „Jeśli sprawa jest ważna i dobra, Orzech czas znajdzie”.
Znalazł i znajdował go nieprzerwanie przez 37 lat. Ofiarowywał małżonkom, a następnie też rzeszom narzeczonych, swój czas i siły. Księży angażujących się we współprowadzenie Weekendów małżeńskich i narzeczeńskich charakteryzuje gotowość zaufania osobom świeckim, najpierw bowiem muszą przyjąć zaproponowany program, aby potem w pełni i twórczo w nim uczestniczyć. Stają obok animatorskich par małżeńskich i wraz z nimi starają się ukazać piękno zamysłu Bożego względem każdego małżeństwa i każdej rodziny. Dzieje się to na najróżniejszych drogach doświadczeń małżeńskich, a towarzyszenie kapłana dopełnia przekaz i niejednokrotnie poszerza pole widzenia, pomagając dostrzegać w interpretacji wydarzeń ich nadprzyrodzony wymiar. Uczestnicy rekolekcji wsłuchani w trójgłos Prowadzących – małżonków i księdza – są zapraszani do dialogu małżeńskiego, który prowadzi w nowe przestrzenie ufności i nadziei. Tysiące godzin, które Ks. Stanisław ofiarował tej sprawie, pełne są tajemnic życia małżeńskiego i kapłańskiego…>>
Już w lutym 1984 roku uczestniczył Orzech w drugich wrocławskich rekolekcjach dla małżonków, a na początku lat 90. zaczął prowadzić dla studentów przygotowanie do małżeństwa według programu Wieczory dla Zakochanych, opracowanego w ramach wspólnoty Spotkań Małżeńskich. Chętnych było tak dużo, że z pomysłu właśnie Orzecha została opracowana nowa, kończąca się wyjazdowym weekendem, forma przygotowania do małżeństwa, nazwana Rekolekcjami dla Narzeczonych.
Od tego czasu „przez ręce Orzecha” przeszło tysiące par zakochanych i narzeczonych uczestnicząc w Rekolekcjach dla Narzeczonych, czasami organizowanych czterokrotnie w roku akademickim, a nierzadko jeszcze w wakacje (!). Jakże często byliśmy jako animatorzy już znużeni, Orzech nigdy. Kiedy nogi odmawiały Mu już posłuszeństwa, wielokrotnie widzieliśmy, jak podczas wyjazdowych rekolekcji, był w stanie cały dzień spędzić na krzesełku, podczas gdy my korzystaliśmy z przerw pomiędzy kolejnymi etapami, a kiedy zmęczeni kładliśmy się spać, Orzech jeszcze spowiadał do późnych godzin nocnych. Jednocześnie każdy wyjazd z Księdzem był dla nas -animatorów – okazją, że mogliśmy choć przez chwilę, przez weekend, mieć Go na wyłączność, porozmawiać, wspólnie pośmiać się. Jak ważne dla Niego były te przygotowania narzeczonych do sakramentu małżeństwa, niech świadczy fakt, że nie bacząc na zły już stan zdrowia, ostatni raz prowadził je ze swojego łóżka kilka miesięcy przed swoją śmiercią.
Wspominają Ludka i Władek Puzanowscy <<Wiosną 2018 roku po raz ostatni uczestniczyliśmy w dialogach dla narzeczonych z Ks. Stanisławem – niezatarte w pamięci pozostaje spojrzenie, jakim obejmował podchodzące do niego pary pragnące przedstawić się i otrzymać błogosławieństwo. Miłość widoczna w tym spojrzeniu, ta sama miłość, która przed laty pozwoliła Orzechowi wyruszyć na „dialogowa drogę”, promieniowała – ubogacona teraz owocami tych właśnie wszystkich lat.>>
Orzech nigdy nie bał nowości i eksperymentowania, żeby tylko móc lepiej służyć ludziom. Był już poważnie schorowany, a mimo to wyszedł naprzeciw w 2014 roku propozycji księdza proboszcza z Głuszycy, aby zorganizować wersję weekendu małżeńskiego dla parafian na miejscu (dodajmy, że w naszym ruchu była to – i ciągle jest – nowinka, nigdy wcześniej nie praktykowana). W związku z tym wyjazdem, przypominamy sobie pewną zabawną sytuację. Aby dojść do salki, gdzie obywały się spotkania z małżeństwami, należało pokonać parę stopni, a Orzech miał z tym już poważny problem. Przemierzając razem z nim tę drogę, za którymś razem usłyszeliśmy, jak pod nosem powiedział „w czyśćcu za karę będę musiał chodzić cały czas po schodach”. Na ten weekend zgłosiło się tyle par, że trzeba było rekolekcje w Głuszycy jeszcze powtórzyć.
O cholerycznym charakterze Orzecha powszechnie wiadomo. Ale my widzieliśmy Orzecha łagodnego, cierpliwego, wyrozumiałego, nad wyraz delikatnego, kiedy jednał zwaśnione i poranione małżeństwa. Wszyscy wiedzieliśmy, że jak ktoś ma problem w małżeństwie, to w pierwszej kolejności niech idzie porozmawiać z Orzechem. Miał jakiś niezwykły dar, intuicję, zdolność odczytywania ludzkich serc, które pozwalały mu zobaczyć w jednej chwili sedno problemu i znaleźć rozwiązanie. Podczas tych spotkań korzystał w pełni z warsztatu dialogowego: przede wszystkim słuchał, nie oceniał, starał się zrozumieć i pokazywał drogę do przebaczenia.
Zapytany w 2009 roku o to, co udział w ruchu Spotkań małżeńskich wniósł w jego życie, odpowiedział: „Przede wszystkim dostałem narzędzie i sposób na lepszą komunikację ze studentami i pomoc w przygotowaniu ich do małżeństwa – od chwili wprowadzenia Dialogów Narzeczeńskich frekwencja wzrosła dwukrotnie. Mogę też próbować pomagać ludziom przeżywającym kryzys małżeński. Spotkania małżeńskie to niesamowita szansa dla ludzi świeckich chcących robić coś w Kościele”[1] . Po tych słowach trudno nie podziękować Orzechowi za zauważanie tych, którzy pragną robić coś w Kościele, za rozumienie ich i obejmowanie opieką, a potem posyłanie w świat z orędziem miłości, której uczyli się w „Orzechowej szkole”. Animatorzy spotkań małżeńskich są jednymi z nich.
Nazywamy się Ania i Olek Unoldowie i jak w przypadku wielu, bardzo wielu małżeństw, dzięki Niemu poznaliśmy się, w Jego obecności zawieraliśmy sakrament małżeństwa, to On chrzcił nasze dzieci. On też wskazał nam drogę pielęgnowania naszego małżeństwa poprzez dialog i niesienia dobrej nowiny o dialogu innym.
Z wypowiedzi animatorów Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich
Księdza Stanisława Orzechowskiego poznaliśmy w roku 1993 rozpoczynając działalność jako animatorzy w ruchu Spotkania Małżeńskie. Co miesiąc w Wawrzynach odbywało się spotkanie animatorów, poprzedzane Mszą św. odprawianą przez Orzecha, bardzo często budzonego z popołudniowej drzemki. Mimo zmęczenia ksiądz służył nam z zapałem, a po Mszy chętnie siadał z nami na godzinkę przy kawie – zawsze znajdował się jakiś ciekawy temat do dyskusji. Nie miało znaczenia czy na spotkanie przychodziło kilkadziesiąt osób, czy tylko mała, kilkoosobowa grupka.
Orzech był wielkim zwolennikiem rekolekcji organizowanych przez Spotkania Małżeńskie dla małżeństw i narzeczonych. Sam przygotował do małżeństwa parę tysięcy par, prowadząc sto kilkadziesiąt rekolekcji wyjazdowych, t.zw. dialogów narzeczeńskich. Przez dwadzieścia parę lat do wszystkich tych rekolekcji zestawialiśmy komplety potrzebnych materiałów, więc nasza współpraca z Orzechem była dość bliska.
Ksiądz Stanisław nieraz zaskakiwał nas swoimi pomysłami. Tak było, gdy w lutym 1995 roku pojechaliśmy do Brzegu, by tam poprowadzić zajęcia z grupą 25 małżeństw z Odnowy w Duchu Świętym. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że Orzech z tą grupą już rozpoczął niezaplanowane rekolekcje według programu Spotkań Małżeńskich, ale bez spełnienia stawianych w tej metodzie wymagań – trzy pary animatorskie, warunki lokalowe, uczestnicy bez dzieci, materiały pomocnicze. Ostro wówczas starliśmy się, ale czego nie robiło się dla Orzecha. Przez dwa dni prowadziliśmy dalej te rekolekcje – nawet bez udziału księdza, który korzystając z naszej obecności zajął się drugą, młodzieżową grupą. Nie bardzo liczyliśmy na uzyskanie jakichkolwiek pozytywnych efektów. Tymczasem na końcowym spotkaniu (ksiądz już był obecny), dwadzieścia cztery pary dawały zaskakujące świadectwa swoich przeżyć, ciesząc się z owoców tej dwudniowej pracy. Tylko ostatnia, dwudziesta piąta para, wyraziła swoje niezadowolenie oświadczając, że przyjechali tu szukać Boga, a trafili na psychologów. Na te słowa Orzech zerwał się z fotela i wrzasnął: „Ty babo! Bóg jest w drobiazgach”. Potem starał się załagodzić sytuację, przepraszając za swoje uniesienie. Ten incydent nie wywołał większego wrażenia, a radosna atmosfera stworzona przez pozostałe małżeństwa pokazała, że cokolwiek robił Orzech, nawet wbrew zasadom, a z pewnością z pomocą Ducha Świętego, musiało dać dobre rezultaty.
Kajka i Zbigniew Kordylewski
Staż małżeński 52 lata, Wrocław, styczeń 2022
[1] M. Sakwerda, Siew, 25 lat Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich, Wrocław 2009, s.77-78.
