To już drugi raz w historii, gdy w dniu imienin Orzecha nikt nie biegnie z życzeniami na Bujwida. Nikt nie parzy herbaty i nie kroi „gnieciuszków”. Nie słychać też jego uszczypliwych uwag przy okazji zbyt czułych życzeń.
Tych, którzy wciąż czują potrzebę sprawienia prezentu Solenizantowi, zachęcamy dziś do ofiarowania Komunii Świętej w jego intencji i modlitwy za jego duszę.
Dla tych, którzy tęsknią za jego pouczeniami – mamy wyjątkowy prezent – słowo na temat miłości do nieprzyjaciół. Wydaje się, że gdyby dziś mógł wejść na ambonę, to zrobiłby nam, w naszym podzielonym narodzie, rachunek sumienia właśnie z tego, jak się do siebie odnosimy, jak ze sobą na co dzień żyjemy. Zrobiłby nam rachunek sumienia z okazywania miłości…
Fragment kazania wygłoszonego w DA „Wawrzyny”, we wtorek, 19 marca 1985 r.
„Błogosławcie tym, którzy was nienawidzą”. To jest trudna miłość i musimy się w niej ćwiczyć, tej kartki Ewangelii nie możemy nie zauważać. Co to znaczy błogosławić, gdy nam ktoś sprawia przykrość? Jednym ze sposobów czynienia dobra jest siać dobre ziarno w życiu tej osoby, która nam przynosi zło, która jest nam niechętna a być może nas nawet nienawidzi.
Ostatnio na przesłuchaniu w Urzędzie Bezpieczeństwa była taka rozmowa, która mną wstrząsnęła. Była dokładnie tym, o czym mówię: sianiem dobra. Ale była czymś więcej – ziarno dobra uprzedziło ziarno zła. A był tak.
Na przesłuchanie wezwano kobietę i ona, zanim zaczęto ją wypytywać odważyła się wypytać pierwsza.
– Czy Pan kiedyś był ochrzczony?
– Tak. – padła odpowiedź, chyba odruchowa.
– Bo wie Pan co? Ja dzisiaj za Pana przyjęłam Komunię Świętą.
Cisza. Ale to stało się nagle. Ziarno dobra zostało posiane. Być może trafi na ugór, ale jednak rozsypało się na oczach człowieka, który ma do nas zupełnie inne nastawienie. Rozbić to – siać dobro – to znaczy dokonywać tego, czego Chrystus sobie życzy.
Macie ogródek? To proszę sobie przypomnieć te pierwsze odkrycia z dzieciństwa.
Pamiętam, że ja lubiłem chodzić na działkę i siać różne rzeczy. Kiedy siałem ogórki – zawsze w wigilię świętego Stanisława – to szybko zauważyłem, że z jednego nasiona nie wyrasta tylko jeden ogórek, ale sporo ogórków. Dlatego też zasianie czasem jednego słowa owocuje bardziej, niż sam się spodziewasz. Potem zauważyłem, że kiedy zasiałem ogórki, to zbierałem na tym zagonie ogórki, a nie marchewkę. To jest bardzo ważne odkrycie. Skoro siejesz zło, dlaczego chcesz zbierać dobro? Skoro kłócisz się z zoną z mężem, nie szanujesz rodziców, oszukujesz w pracy, kradniesz, albo zdradzasz kapłaństwo, obmawiasz, albo żyjesz podwójnie, czyli siejesz zło, dlaczego dziwisz się, że wokół panoszy się zło?
Znasz to przysłowie: zbierasz, co posiałeś?
Bardzo często odnosimy wtedy to do złych rzeczy, ale przecież to nie tylko do nich się odnosi. „Co człowiek sieje, to i żąć będzie. Kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbiera zagładę. Kto sieje w duchu, jako plon ducha zbiera życie wieczne. W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. A zatem póki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim” – mówi Paweł do Galatów.
Co robić wtedy, gdy siejemy dobro, a ktoś obok nas wciąż sieje zło?





