Aktualności
„Miriam, czy wchodzisz w to?”
Opublikowano: 25 marca, 2023

Kiedy Archanioł przyszedł do tej młodej wówczas Dziewczyny i złożył Jej Bożą propozycję, Maryja nie grała na zwłokę. Ta propozycja, przetłumaczona na dzisiejszy język brzmiała następująco: „Miriam, czy wchodzisz w to?”. Kiedy już usłyszała i zrozumiała, o co chodzi, odpowiedziała: „Wchodzę”. Jak wiele zależało od zgody tej Dziewczyny!

(Próbowałem zobaczyć, jak to wygląda u studentek, bo sprawa jest delikatna. Otóż z mojego sondażu wynika, że przynajmniej 40% młodych dziewcząt nie chce mieć dzieci. Coś się stało? Chcą korzystać z wolności, z młodości. Uważam, że taka postawa zwiastuje pewną chorobę).

Na szczęście Maryja została wychowana w takiej kulturze, w której każda dziewczyna chciała mieć dziecko. To jest nasze szczęście, że odpowiedziała pozytywnie na Bożą propozycję. A Jej odpowiedź nie była bezmyślna. Jasno przedstawiła Aniołowi swoją sytuację: „Nie znam męża” i po wyjaśnieniu Gabriela równie jasno odpowiedziała: „Fiat. Wchodzę, niech mi się stanie”. Od tej Jej zgody zależało wszystko! Jakby się miało spełnić Izajaszowe proroctwo, gdyby się wtedy ta Dziewczyna nie zgodziła?

Myślę dziś o Maryi w scenie Zwiastowania, ale od razu myślę też o Adwencie, a patrząc na to, co wieści Boże Słowo, jeszcze raz podziwiam dosadność św. Pawła: „Rozumiejcie więc chwilę obecną: teraz noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w kłótni i zazdrości […] i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (por. Rz 13, 11-14). Apostoł w krótkim tekście podaje ogromnie dużo informacji o tym, jak żyć w zgodzie ze sobą i jak się mądrze o siebie troszczyć.

Bo można się bardzo niemądrze troszczyć o siebie. Tak się dzieje wtedy, gdy idziemy za żądzami, a nie za mądrością. I wówczas się ujawniają takie odzywki: „Ja muszę!”,  „Jestem tego wart!”, „Chcę mieć tę kobietę!”, „To mi się należy!”. To jest egoizm, czyściuteńki egoizm! A egoista to człowiek, który grzeszy przeciw miłości samego siebie, szuka harmonii i szczęścia poza sobą. Gdzie? A na przykład w „kapuście”. Nie, nie w kiszonej, szuka w „kasie”. I potem mówią: „Ma kapuchę chłop!”. Albo w seksie. Można szukać szczęścia w seksie? Można. Tylko co potem się z człowiekiem wyprawia! Można jeszcze szukać szczęścia w mercedesie. I tutaj właśnie jest pomyłka…

Trzeba poszukać harmonii i powodów do szczęścia w sobie. Oczywiście, nie my sami jesteśmy źródłem szczęścia, ale gdy zajrzymy, w ciszy, do swojego wnętrza, to wtedy zazwyczaj dochodzi do tego, że odnajdujemy tam, w sobie, obecność Pana Boga. Odnajdujemy w sobie to miejsce, które jest w nas święte, które jest początkiem wszystkiego. I co się dzieje? Cud! Nagle zaczynamy się stawać gotowi na to, aby móc mówić Bogu: „Tak, wchodzę w to!”.

I to jest nasze FIAT.

Stanisław „Orzech” Orzechowski

Oprac. A. Bugała

Udostępnij na